PRACA W DOMU…

Pisząc tytuł „PRACA W DOMU…” miałem tutaj na myśli kwestię zarabiania w Internecie na przeróżne sposoby – w programach partnerskich, w marketingu sieciowym, prowadząc własną firmę za pośrednictwem Internetu itd.

Ten temat jest bardzo różnie przedstawiany – czasem jako bardzo prosty (mega łatwe zarabianie itd.), czasem jako coś bardzo trudnego, natomiast fakty są takie, że jak w każdym przypadku – tutaj też są zarówno duże zalety, jak również wady.

Jedną z największych zalet jest to, że nie masz tutaj żadnych szefów nad sobą, którzy ci rozkazują, co i kiedy masz robić… natomiast swoboda w kwestii samodzielnego ustalania sobie, co i kiedy robisz, nad czym w danej chwili pracujesz itd., ma też tę swoją „ciemną stronę”, bo musisz mieć naprawdę dużo dyscypliny i motywacji w sobie, aby działać systematycznie, produktywnie, aby mieć to wyczucie, kiedy powinieneś poświęcić np. „całą dobę” na pracę, a kiedy możesz sobie odpuścić i odpoczywać. Musisz nauczyć się radzić sobie z mnóstwem czynników zewnętrznych, które będą cię odciągały nieustannie od twojej pracy, od realizacji swoich celów…

„Praca w domu” ma taką zaletę, że jesteś blisko swojej rodziny… ale czasem nie wiem, czy jest to większą zaletą, czy jednak wadą, ponieważ trudno jest zrozumieć najbliższej rodzinie, że ty masz dużo swojej pracy, że potrzebujesz spokoju, aby skupić się na danym rozwiązaniu (na danej pracy) – trudno jest to wytłumaczyć swojej rodzinie, że potrzebujesz się od nich „odizolować” każdego dnia na ileś godzin, aby spokojnie nad czymś popracować – często trwa to latami, zanim „wbijesz im to do głów”… – wiele osób z rodziny myśli sobie w taki sposób, że skoro jesteś w domu, to nie masz nic do roboty (jak siedzisz przy komp., to dla zabawy), że powinieneś mieć w każdej chwili dla nich czas…

Do tego jest mnóstwo takich różnych „przerywników” w ciągu dnia, gdzie np. przyjeżdża kurier z paczką, listonosz z listami, przychodzi ktoś albo do ciebie, albo do kogoś z twojej „domowej” rodziny, ciągle ktoś przynosi do twojego domu swoje problemy, problemy otoczenia…, którymi cię „truje” i przez które czujesz się momentami jak dętka, z której zeszło powietrze… to np. chcesz nagrać materiały wideo, a zza okna słychać mocny hałas jeżdżących samochodów i musisz to zadanie odłożyć na później, bo nic sensownego nie wyszłoby z twojej pracy.

Następnie z kolei jak już masz czas i spokój (przeważnie dopiero w nocy), aby zabrać się za swoją pracę – jesteś tak wypompowany całym dniem, że ciężko jest się nad czymkolwiek skupić, zabrać za to…

Także „praca w domu” ma swoje spore zalety i nigdy nie zamieniłbym jej na pracę na etacie, ale z drugiej strony, trzeba mieć tutaj naprawdę ogromne pokłady cierpliwości, dyscypliny, pokory, systematyczności, żeby radzić sobie z „czynnikami zewnętrznymi” – aby mimo tych wszystkich, NIEUSTANNYCH utrudnień, radzić sobie, osiągać swoje założone cele, „iść do przodu”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *