Firma Upada a Ty…?

…w biznesach internetowych (i nie tylko), często ludzie „kończą swoją karierę” wraz z upadkiem firmy, z którą współpracowali. Wiąże się to przede wszystkim z utratą środków i chamskim hejtem, który jest kierowany pod ich adresem, co zniechęca ludzi do tego stopnia, że wolą wrócić do swojego „bezpiecznego świata”, niż dążyć do naprawdę dużych, pozytywnych zmian.

…ale jeśli chcesz odnosić sukcesy i przestać traktować porażki (upadki firm), jako dramat życiowy, musisz „wbić sobie do głowy” to, o czym bardzo często powtarzam – czyli, że:

1. KAŻDA firma doświadcza dużych problemów (przeważnie w ciągu pierwszych kilku lat działalności), co przeważnie przekłada się również na niekorzyść użytkowników (w biznesach rekomendacyjnych).

2. NIGDY nie ma gwarancji, że zyskasz, a nie stracisz.

Mając pełną świadomość powyższych kwestii, można zupełnie inaczej funkcjonować, myśleć, reagować na ewentualne „porażki”…

Jak zminimalizować ryzyko i skutki ewentualnego upadku firmy?

Być może pomyślisz teraz sobie „dywersyfikacja”, bo wielu ludzi ostatnio jak papugi powtarza „dywersyfikacja, dywersyfikacja, dywersyfikacja”, chociaż niektórzy z nich i tak nie rozumieją, o co w tym chodzi.

Tak, dywersyfikacja ryzyka jest bardzo ważna, ale w moim odczuciu, jeszcze ważniejszym aspektem jest tutaj działanie marketingowe, a konkretnie: budowa własnej marki i społeczności wokół siebie, na różne sposoby.

Zobacz takie proste porównanie. Mamy dwie przykładowe osoby:

– Człowiek A 

Ta osoba przeznacza własne pieniądze (całe oszczędności swojego życia lub środki z kredytu) tylko i wyłącznie na jeden konkretny projekt (nie ważne w jakim modelu biznesowym on działa), ale nic nie robi w kwestii marketingowej/budowania swojej marki – nie prowadzi bloga, nie nagrywa wideo, nie buduje listy mailingowej itd. 

W momencie, kiedy firma doświadcza poważnych problemów i musi np. zablokować na długi czas możliwość dokonywania wypłat – człowiek A zostaje z niczym… jak bezdomny.

– Człowiek B

Ta osoba jest mądrzejsza. Jeśli ma „większą kwotę” oszczędności, dzieli ją np. na pół i przeznacza na dwa różne projekty (dywersyfikuje ryzyko). Nie czeka na cud – na to, że zarobi miliony bez działania, czy też na to, że do końca życia będzie mieć stały dochód z tej jednej firmy.

Więc od początku ostro zabiera się do pracy – codziennie czyta książki/ogląda materiały wideo związane z rozwojem osobistym, biznesem itp., zaczyna budować swój blog, zaczyna nagrywać widea i budować swój kanał na YouTube, codziennie udziela się aktywnie na Facebooku pozyskując nowych „znajomych” (osoby obserwujące go i zainteresowane tym, co robi), buduje swoją listę mailingową…


W momencie kiedy jedna z firm doświadcza poważnych problemów, człowiek B jest trochę zaniepokojony, „boli” go to, że wypracowany dochód znika, ale nie ma dramatu, bo wie, że ma drugie źródło dochodu.

…czasem zdarza się tak, że kilka źródeł dochodu pada w krótkich odstępach czasu. Załóżmy, że obydwa źródła dochodu człowiek B traci w ciągu tygodnia… wtedy myśli sobie „O.K. zostałem bez pieniędzy, ale mam możliwości, które trzeba teraz wykorzystać”.

Człowiek B ma zbudowaną listę mailingową, ma subskrybentów na YouTube, ma obserwujących na Facebooku, ma obserwatorów swojego bloga… więc co robi? – uruchamia trzeci biznes informując o nim poprzez te „narzędzia” (zaplecze), które sobie zbudował/a.

Mając zbudowaną markę na przestrzeni roku lub kilku lat, dzięki swoim działaniom – ludzie ufający mu, nie będą pytać o głupoty, szczegóły… po prostu podejmą z nim współpracę.

Ten człowiek nie płacze, nie narzeka, nie obwinia innych – po prostu działa. 

Dostrzegasz różnicę i zarazem „receptę” na to, aby funkcjonować zupełnie inaczej – aby nie poddawać się w sytuacji kryzysowej i nie zachowywać jak kretyn w stosunku do innych ludzi?

Każdy ma wybór, czy chce być człowiekiem A, czy B – większość niestety nadal wybiera tę opcję A. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *